Przekonaj się, dlaczego rodzice wybierają Akademię CPI
Umów trening próbny



Przeciętny nastolatek spędza dziś przy ekranie telefonu 4–6 godzin dziennie – głównie po szkole i przed snem, czyli dokładnie wtedy, gdy organizm młodego sportowca powinien się regenerować. O tym, co scrollowanie robi z mózgiem, snem i motywacją dziecka - i jak rozmawiać o tym bez awantury w domu – rozmawiamy z Martyną Drabik, psychologiem sportowym współpracującym z Akademią CPI.
Zainteresowałam się tym jeszcze w czasie studiów. Już wtedy moją uwagę zwrócił sposób, w jaki młodzi ludzie spędzają czas i jak się do siebie odnoszą - a raczej jak się nie odnoszą, bo po prostu przestają ze sobą rozmawiać. Przeczytałam wtedy masę książek na ten temat. Większość odnosiła się jeszcze do amerykańskiej rzeczywistości, ale było dla mnie oczywiste, że za kilka lat ta rzeczywistość dogoni i nas.
Prowadziłam wtedy treningi ogólnorozwojowe dla dzieci i wyjeżdżałam na obozy sportowe jako trenerka – to głównie tam widziałam, jak ten problem eskaluje. Gdy zaczęłam pracę jako psycholog, mogłam połączyć kropki i zacząć działać. Dziś wiem, z czego to wynika. Często sama wiedza nie wystarcza, bo nie zatrzymamy pędzącej lawiny rozwoju technologicznego, ale z pewnością możemy pokazać dzieciom, że świat rzeczywisty też jest fajny.
Z badań wynika, że przeciętny nastolatek spędza przy ekranie telefonu średnio 4–6 godzin dziennie. I – co kluczowe – głównie po szkole i przed snem. Czyli w najgorszym możliwym momencie.
Dziecko, które właśnie wróciło z boiska, jest fizycznie zmęczone, ale paradoksalnie wciąż „nakręcone" tym, co się działo na treningu. Układ nerwowy powinien teraz naturalnie wejść w tryb rest and digest – odpoczynku i regeneracji. To czas, by organizm w spokoju „naprawiał" mikrouszkodzenia mięśni i konsolidował pamięć ruchową, czyli zapisywał w mózgu wszystko, czego młody zawodnik właśnie się nauczył.
Ale w tym kluczowym momencie wjeżdża TikTok, Instagram albo gra. Dla zmęczonego mózgu to neurobiologiczny potop.
Powstaje iluzja odpoczynku: ciało leży, ale układ nerwowy dostaje potężny cios. Algorytmy są zaprojektowane tak, by co ułamki sekund serwować skrajne bodźce – dynamiczny montaż, jaskrawe kolory, głośną muzykę, miks emocji od śmiechu po strach. Dla ciała migdałowatego tak szybka zmiana bodźców to sygnał zagrożenia. Zamiast wyciszenia odpala się system fight or flight. Poziom kortyzolu, zamiast spadać, znów szybuje w górę. Układ nerwowy wchodzi w stan permanentnego alarmu i przebodźcowania – mózg nie ma przestrzeni na przetworzenie informacji z treningu.
Jest jeszcze drugi mechanizm. Kiedy dziecko wykonuje kolejne powtórzenia na treningu i walczy ze zmęczeniem, jego mózg produkuje dopaminę, żeby utrzymać je w działaniu. System nagrody mówi: „To jest fajne, róbmy tego więcej". Podobnie działa czas ze znajomymi, nauka czegoś nowego, ulubiony posiłek. Ale to wszystko wymaga działania.
Na TikToku czy Instagramie ten sam mózg dostaje gigantyczne strzały dopaminy za jedno kliknięcie kciukiem. Mózg, którego kora przedczołowa – odpowiedzialna za samokontrolę – dopiero się rozwija, uczy się błyskawicznie: „Po co mam biegać i się męczyć, skoro identyczną nagrodę mam bez wysiłku?".
Kiedy mózg uczy się, że może dostać potężny zastrzyk dopaminy przy zerowym wysiłku, jego układ nagrody zostaje rozregulowany. Naturalny poziom bazowy dopaminy spada. Rzeczy, które wymagają wysiłku i na których efekt trzeba poczekać, stają się „nieatrakcyjne". W ten sposób zabijamy w dziecku motywację do działania – inne czynności z czasem po prostu przestają być przyjemne.
Zdecydowanie problem – ale nie wynika on z braku świadomości młodych ludzi. Oni często doskonale wiedzą, co telefon robi z jakością ich snu. Schody zaczynają się wtedy, gdy ciężko się oderwać. A przecież właśnie po to te aplikacje zostały stworzone – żebyśmy spędzali „tam" jak najwięcej czasu.
To rodzice najczęściej zgłaszają się do mnie z tym problemem. Młody człowiek przy takiej liczbie treningów powinien spać 8–9, a nawet 10 godzin. Realnie często jest to 5–6 godzin – zdecydowanie za mało.
Dlaczego telefon tak niszczy sen? Ekran smartfona emituje intensywne światło niebieskie. Dla mózgu – a dokładniej dla receptorów w siatkówce oka – światło niebieskie to sygnał: „Jest środek słonecznego dnia, bądź czujny". Kiedy nastolatek scrolluje w ciemnym pokoju, jego mózg dostaje zakaz produkcji melatoniny, czyli hormonu snu. Nawet jeśli odłoży telefon o północy i przyciśnie głowę do poduszki, jego mózg chemicznie wciąż tkwi w trybie dziennym. Sen jest płytki, a jego jakość dramatycznie niska.
A co rano? To już doskonale zna każdy rodzic: rozdrażnienie, złość, trudności z koncentracją, nastawienie „wszystko na nie". Regeneracja to podstawa – szczególnie dla nastolatka, który nie tylko uprawia sport, ale przechodzi przez niezwykle ważny etap rozwojowy. Naszym zadaniem jako dorosłych jest próbować zrozumieć, wspierać i nadawać kierunek – ale również wymagać.
To kluczowe pytanie, z którym mierzy się dziś chyba każdy rodzic nastolatka. Granica między „lubię" a „nie mogę przestać" bywa bardzo cienka. Zostaje przekroczona wtedy, gdy ekran przestaje być dodatkiem do życia, a staje się głównym zajęciem w czasie wolnym.
Po pierwsze – reakcja na odłożenie telefonu. Każdy nastolatek będzie marudzić, gdy każemy mu wyłączyć konsolę czy komputer. To normalne. Sygnałem alarmowym jest nieproporcjonalnie silna, wręcz histeryczna reakcja emocjonalna. Jeśli dziecko reaguje furią, płaczem lub panicznym lękiem – w jego mózgu doszło już do silnego powiązania ekranu z regulacją emocji. Mózg bez telefonu przechodzi przez biochemiczny głód i dziecko fizycznie nie radzi sobie z tym stanem.
Po drugie – gdy telefon wygrywa z podstawowymi potrzebami. Zdrowe zaangażowanie polega na tym, że dziecko chętnie gra, ale gdy przychodzi pora obiadu, treningu czy snu – potrafi odpuścić. Realny problem zaczyna się, gdy smartfon zaczyna wygrywać. Po czym to poznać:
Po trzecie – zmiana w zachowaniu. Apatia, rozdrażnienie, „brak humoru", unikanie kontaktu, wycofanie z relacji rówieśniczych. To wszystko powinno zwrócić naszą uwagę.
Gwałtowna zmiana bodźców, którą serwują krótkie formy wideo – częste cięcia, zmiany kolorów i kadrów, dźwięki, treści wywołujące skrajne emocje – prowadzi do zjawiska ciągłej fragmentacji uwagi. Mówiąc wprost: sieje spustoszenie i uniemożliwia osiągnięcie stanu skupienia.
Ludzki mózg nie jest przystosowany do wielozadaniowości – w danym momencie potrafi efektywnie przetwarzać tylko jeden złożony strumień informacji. A koncentracja i samokontrola to zasoby ograniczone, które się wyczerpują. Scrollowanie eksploatuje je przez wymuszoną, permanentną selekcję i filtrację napływających informacji.
Do tego dochodzi efekt odcięcia: nagłe odłożenie prostego źródła przyjemności generuje spadek poziomu dopaminy. I nie spada on do normalnego poziomu – pikuje poniżej normy. Mózg nastolatka przechodzi przez chwilowy stan biochemicznego głodu.
Zawodnik, który odłoży telefon i wejdzie na boisko, myślami wciąż przetwarza bodźce z ekranu. W efekcie może mieć trudności z przetwarzaniem instrukcji trenera i koncentracją na zadaniu, łatwo się rozprasza, „odpływa", a nawet mierzy się z zaburzoną oceną odległości czy opóźnionym czasem reakcji.
To zależy – od wieku, relacji, okresu rozwojowego, oczekiwań i nastawienia. Niestety nie ma jednej słusznej metody. To, co my, dorośli – rodzice, trenerzy, specjaliści, nauczyciele – możemy zrobić na pewno, to starać się po prostu być.
Takie rozmowy to często stąpanie po cienkim lodzie, dlatego bądźmy uważni i przede wszystkim cierpliwi. Pamiętajmy, że dla młodych ludzi social media, gry i kontakt online to ważna część życia. Kilka rzeczy, które naprawdę działają:
Martyna Drabik prowadzi konsultacje psychologiczne dla młodych zawodników na terenie Akademii CPI (ul. Koncertowa 4, Ursynów). To opcjonalna, dodatkowo płatna usługa – zawodnicy Akademii korzystają z niej na preferencyjnych warunkach: pierwsza wizyta jest dla członków CPI bezpłatna, a kolejne dostępne są w obniżonej cenie.
Jeśli zauważasz u swojego dziecka sygnały opisane w tym artykule albo po prostu chcesz zadbać o jego rozwój mentalny tak samo, jak dbasz o ten sportowy – napisz do nas lub zapytaj trenera swojej grupy o szczegóły.